Jak jedzą piłkarscy mistrzowie? cz. 3 Robert Lewandowski

Na żywienie Roberta ogromny wpływ ma Ania. Choć na początku nie było łatwo go przekonać do wpływu jedzenia na sportową kondycję. Gdy już się dał namówić, przebadał się u specjalistów, zrobił testy na nietolerancje pokarmowe, wyrzucił z diety nabiał, potem słodycze, w końcu gluten. Wciągnął się. Wie, jak się odżywiać, żeby odkwaszać organizm, ułatwiać jego regenerację, wspomagać spalanie tłuszczu. Nie dorabia do tego ideologii, nie robi z siebie wielkiego dietetyka, mówi czasem: „Dieta dietą, ale jedzenie nie może być torturą”.

Robert jest tak nastawiony na sukces i tak wierzy w rolę diety, że czasem mówi: nie musi być smaczne. Ważne, żeby było zdrowe – mówi o nim Ania.

Ja tego nawet nie chce nazywać dietą. Nie mam diety. Mam sposób odżywiania się. Nie patrzę w żadne tabele kaloryczne. Wiem, co powinno się znaleźć w moich posiłkach, ale już wyznaczonych dawek tych posiłków nie ma. Sam wyczuwam, ile potrzebuję. Wiem, że gdy zjem za dużo, jestem przemęczony. Mój sposób odżywiania zmienia się zależnie od pory roku, od natłoku meczów. Staram się dobierać rzeczy sezonowe. Od czasu do czasu korygujemy to też podczas badań kontrolnych.

Robert Lewandowski

Robert już tak wypracował swoje nawyki żywieniowe, że jedzie na urlop i myśli: czas sobie pofolgować. Ale nie jest w stanie. Po pierwsze, żal tego, co się wypracowało. Po drugie, niezdrowe po prostu przestało smakować, jak hamburger przy autostradzie. Nie warto. Jedziesz na urlop się zregenerować. Jeśli będziesz w siebie wrzucać co popadnie, to wrócisz zamulony.

Na wakacjach już nie sięgamy po suplementy, nie robimy specjalnych koktajli, ale dalej dieta jest dietą. Drinka się chętnie napijemy, ale w sprawie glutenu kompromisu nie ma.

Anna Lewandowska

Czasem, gdy Bayern wychodzi gdzieś wspólnie na kolację, nad stolikiem Lewandowskich staje loża szyderców i zaczyna swoje: „Gluten free hi hi hi”. To ich dziwi, tamto ich dziwi. To, że Robert je posiłki w odwrotnej kolejności, od deseru do zupy, już ich tak nie zaskakuje, to wiedzą niemal wszyscy, którzy się interesują jego karierą. Ale zawsze znajdzie się coś, z czego można się pośmiać. A Robert patrzy na ich stoły i też się śmieje: zobaczymy, kto dłużej będzie grać i mieć mniej kontuzji, wy czy ja.

Śniadanie Robert je raz w domu, a raz w klubie. W ośrodku Bayernu są też obiady, ale nieobowiązkowe. Po meczu zostaje na posiłek na Allianz Arenie. Bayern ma świetną kuchnię, od lat gotuje dla niego Alfons Shuhbeck, kucharska sława, autor książek również o potrawach dla sportowców. Ale przed meczem Robert je w domu, bo plan żywienia ma ułożony pod mecz. Trzyma się rozpiski żywieniowej na cały tydzień. Jeśli w domu nie ma Ani, to w lodówce zostaje kartka ze ściągawką, co i kiedy.

fot. Instargram RL9

Ludzie myślą, że w tak wielkich klubach jest stuprocentowa opieka dietetyka. A nie ma jej. Jest zbyt wielu piłkarzy, żeby to było możliwe. Przyjeżdżają z różnych stron świata, przywożą swoje nawyki. Hiszpanie mają zupełnie inne niż Niemcy, we Włoszech przed meczem pije się np. wino. Dlatego klub dba o to, co dla nich wspólne, zapewnia świetne posiłki przed meczem i po meczu. Ale nie indywidualne prowadzenie. O to każdy musi zadbać sam.

Miałam okazję spytać kiedyś Anię, jak wyglądają posiłki w Bayernie i to potwierdziła. Zaskoczyło mnie, że w klubowej stołówce można kupić zarówno potrawy bezglutenowe, z produktów bio, ale też słodzone napoje gazowane, batony Snickers y czy Mars. To do piłkarza należy decyzja, co zje. On ma być w dobrej formie, a jak to zrobi, to już jego sprawa. Potwierdza to również Robert

Trener zwraca nam uwagę, ale nie narzuca niczego. Nie ma rozpisek czego unikać. Jeśli ktoś dobrze wygląda na treningach to nikt nie wnika, co je. Może wsuwać pizzę, imprezować. Ale jeśli forma spadnie albo trafi się kontuzja, to będzie na cenzurowanym. Jeśli nie dasz rady, to nie będziesz grać. Są inni na twoje miejsce.

Robert Lewandowski

W Bayernie piłkarz może zasięgać rady klubowej dietetyczki. Ale zatrudniono ją dopiero za kadencji Pepa Guardioli. On już jako trener Barcelony słynął z zaglądania piłkarzom do talerzy, wyrzucił z menu wiele mięs, kazał jeść ryby, nalegał na jak najwięcej wspólnych posiłków, by mieć piłkarzy na oku. O tym jak wyrzucił automaty ze słodyczami i napojami z klubu w Barcelonie pisałam przy okazji postu Jak jedzą piłkarscy mistrzowie? cz.2. Lionel Messi

Chesz wiedzieć co mówi sam Robert na temat swojego odżywiania ?

https://youtu.be/1eWIEhdM4yE

Podsumowanie

Powyższe informacje pochodzą z autoryzowanej biografii o Robercie Lewandowskim p.t.: Nienasycony Pawła Wilkowicza. Jakie są moje przemyślenia po jej przeczytaniu ?

Myśląc o diecie Lewego większość myśli o diecie bezglutenowej. Czy to jest gwarantem jego sukcesów? Na pewno nie. Bardzo ugruntowane badania wykazują, że gluten powinny odstawić z pewnością osoby, które chorują na celiakię, albo mające alergię czy nadwrażliwość na gluten. Pozostałym osobom gluten nie szkodzi. Jeśli więc myślisz, że z powodu odstawienia glutenu będziesz drugim Lewandowskim, to nie tędy droga. Pieczywo, oczywiście dobrej jakości i pełnoziarniste, jest bardzo ważnym elementem zdrowej diety. Pisałam o tym w artykule Dobry chleb = dobre węglowodany.

W jadłospisie Lewandowskiego nie brakuje zdrowych warzyw i wartościowych źródeł białka. Ania dba o to, żeby produkty były jak najlepszej jakości i to na pewno przekłada się na stan zdrowia jej rodziny.

Robert ogranicza ilość zjadanego mięsa na rzecz strączków, które nie zawierają tyle cholesterolu, a są bogate w białko i w przeciwieństwie do mięsa obfitują w błonnik. Wyeliminował z diety mleko, które miało niekorzystny wpływ na jego samopoczucie. Ale nie wszyscy muszą go unikać. Robert robi to po testach, które wykazały nietolerancję. W przypadku dzieci i młodzieży nie wykluczałabym mleka i nabiału z diety, bo to ważny element, żeby ich organizmy dobrze się rozwijały.

Lewy nie jada cukru, co nie znaczy, że nie jada słodyczy. Kulki mocy, czy ciasto Sneakers to chyba najlepsze słodkości jakie zrobiłam z przepisów Ani. Odstawienie cukru jest z pewnością dobrą praktyką. I nie chodzi tylko o sylwetkę. Udowodniono, że cukier powoduje katabolizm mięśni i utrudnia budowanie masy mięśniowej. Psuje tym samym efekt ciężkich treningów sportowców.

To, że Robert nie liczy kalorii wcale mnie nie dziwi. Jest już tak doświadczonym sportowcem i zna tak dobrze swój organizm, że doskonale wie kiedy czego i w jakich ilościach mu potrzeba. Jeśli sportowiec nie musi zgubić kilogramów, albo zbudować masy ciała, o ile nie odczuwa zmęczenia, braku wydolności, ma dobre wyniki badań i jest po prostu zdrowy, to stosowanie zdrowej diety opartej na kilku prostych zasadach w zupełności wystarczy. Ale tych zasad trzeba się najpierw nauczyć i wdrożyć do takiego stopnia, że wejdą już w krew. Polecam się więc jako przewodnik w tej nauce 😉

fot. Instagram Anna Lewandowska

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s