Nadopiekuńczy rodzic

Myślisz pewnie, że to nie o Tobie. W takim razie odpowiedz sobie na trzy pytania:

1. Czy starasz się zapewnić absolutne bezpieczeństwo twojemu dziecku i uważasz, że jedynie ty jesteś w stanie zidentyfikować realne i potencjalne zagrożenia ?

2. Czy wyręczasz dziecko w wypełnianiu jego obowiązków – w domu i szkole? A może twoje dziecko nie ma żadnych obowiązków domowych ?

3. Czy dbasz skrupulatnie o dobór osób w otoczeniu dziecka – koleżanek i kolegów, trenerów, nauczycieli ?

Jeśli choć na jedno pytanie odpowiedziałeś pozytywnie, to niech zaświeci się tobie lampka. My rodzice często tak mamy, że chcemy rozłożyć nad naszymi dziećmi parasol opiekuńczości i robimy wszystko, żeby było im przyjemnie. Robimy tak bo myślimy, że w ten sposób okazujemy im naszą miłość. Mam wrażenie, że przy pierwszym dziecku działa to dużo silniej. Czasem wyręczamy ich, bo tak nam wygodniej. Ty przyrządzając kolację nie zrobisz takiego bałaganu w kuchni jak twoja pociecha prawda? Kupisz lepsze jabłka w pobliskim sklepie, czyż nie? Rodzic nadopiekuńczy bardzo kocha swoje dziecko, ale nie zdaje sobie sprawy, że swoją postawą robi mu krzywdę.

Dziecko wychowane przez nadopiekuńczego rodzica staje się z czasem bezradne, nie podejmuje starań o to, by sprostać problemom i samodzielnie je rozwiązać, ponieważ wie, że zawsze jest mama czy tata, którzy pomogą, a nawet rozwiążą problem za niego. Dziecko powinno uczyć się na własnych błędach. Oczywiście, potrzebna jest czujność ze strony rodziców, ale w granicach zdrowego rozsądku i stopniowo na przestrzeni czasu odpuszczana.

Przyznam się wam, że, bywałam rodzicem nadopiekuńczym, nawet dzisiaj mi się to zdarza. Ale co jakiś czas wracałam po rozum do głowy. Dziecko rosło, a wraz z tym rozluźniała się moja potrzeba kontroli. To nie jest łatwe, ale wydaje mi się, że jak zaczniesz wcześniej to potem wam obu będzie łatwiej. Dając dziecku większą decyzyjność i odpowiedzialność budujesz w nim pewność siebie. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że mój syn, który za cztery miesiące osiągnie pełnoletniość, jest w pełni gotów na odcięcie pępowiny i jestem spokojna, że da sobie radę. Bardzo pomogły obozy, na które wyjeżdżał wcześnie (pierwszy jako sześciolatek) i dość często. Z pewnością doskonałą lekcję życia otrzymał, kiedy w wieku 14 lat przeniósł się do klubu z bursą. Czy było ciężko ? Każdemu z nas inaczej i chyba mnie bardziej niż jemu. Ale dziś uważam, że klub z bursą był bardzo dobrym wyborem. Kiedy nieco oboje z Kubą przyzwyczailiśmy się do nowej sytuacji, podjęliśmy decyzję o wejściu na kolejny szczebel samodzielności i zdecydowaliśmy, że zamieszka sam. Decyzja podyktowana była głównie chęcią polepszenia warunków do nauki i regeneracji po treningach. Chcieliśmy też, żeby miał możliwość gotowania/pieczenia sobie zdrowych posiłków, czego nie dawała mu bursa. Dziś wiem, że to była bardzo dobra decyzja. Tęsknię każdego dnia, ale jestem spokojna o jego przyszłość. I jestem pewna, że w przypadku młodszego brata Kuby postąpię podobnie.

Jeśli mogę Ci doradzić, to zastanów się już dziś, jak możesz pomóc swojemu dziecku stawać się powoli dorosłym. Gwarantuję, że czas zleci tak szybko i ten berbeć goniący za piłką szybko wejdzie w dorosłość.

Od jutra zatem:

  • nie pakuj torby treningowej dziecka, nie wyręczaj, zrobienie czegoś samodzielnie jest w perspektywie czasu cenniejsze niż zrobienie tego perfekcyjnie i błyskawicznie. Pamiętam jak dziś, choć było to 10 lat temu, jak Kuba nie spakował na turniej ochraniaczy i nie zagrał w pierwszym meczu. Szczęśliwie turniej odbywał się niedaleko i zdążyliśmy podjechać do domu przed kolejnym meczem, ale do dziś Kuba sprawdza torbę przed meczem trzy razy.
  • nie sprawdzaj czy dziecko odrobiło lekcje (dowiesz się, gdy wpadnie minus lub 1 , a i wtedy świat się nie zawali a dziecko dostanie lekcję odpowiedzialności)
  • pozwól samemu wrócić od kolegi (z naładowanym telefonem i informacją, że właśnie wychodzi)
  • poproś o pomoc w przygotowaniu posiłku, a czasem pozwól żeby przyrządziło je samemu
  • nakładaj na dziecko obowiązki domowe (wynoszenie śmieci, drobne zakupy, odkurzanie, wieszanie prania itp).
  • daj wybór, niech pozna smak konsekwencji. Chce założyć lżejszą kurtkę? OK, niech zobaczy co się może stać. To lepsze niż nasze biadolenie „ubierz się ciepło”.

Boisz się o swoje dziecko, to naturalne, ale nie przelej tych obaw na niego. Nie okazuj swoich obaw, a wręcz zachęcaj do samodzielności. ZAUFAJ MU! Wiem, to trudne, ale za parę lat sobie (a może i mnie) podziękujesz 😊


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s